onr a powstanie warszawskie

Powstanie warszawskie (1 sierpnia–2 października 1944) - zbroje wystąpienie przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, zorganizowane w ramach akcji „Burza”. Na wieść o czołgach radzieckiej 2 Armii Pancernej na przedpolach Pragi, 31 lipca komendant główny Armii Krajowej generał Tadeusz Komorowski, pseudonim „Bór” wyznaczył ostateczną datę rozpoczęcia powstania w Archiwalne materiały filmowe w kolorze pochodzące z powstania Warszawskiego podkład muzyczny utwór Nocturne No. 8 in D-flat Major z repertuaru Fryderyka.Ch Na Pradze powstanie praktycznie się załamało. Obsadzono wprawdzie kilka obiektów (w tym dyrekcję kolejową na ul. Obsadzono wprawdzie kilka obiektów (w tym dyrekcję kolejową na ul. Targowej), ale nie powiodły się ataki ze strony praskiej na mosty Kierbedzia i Poniatowskiego, pozycje w tej dzielnicy pozostały wyizolowane i oddalone od Powstanie Warszawskie - prawda ukryta w dokumentach. „Kto wydał wyrok na miasto?” to nie tylko analiza krytyczna przyczyn Powstania Warszawskiego. Andrzej Leon Sowa w oparciu o źródła i dokumenty obala mity, ujawnia tajemnice i przybliża słabo znane, a kluczowe szczegóły decyzji polskiego dowództwa od 1939 roku oraz ukazuje na nowo działania Armii Krajowej, ich założenia i 18 września 1944 roku kolejni żołnierze dokonują desantu i przedostają się na Czerniaków. Niemiecki raport podaje informacje o tym, że podczas powstania zginęło już 8951 Niemców, a jednostki zdolne do walki wykrwawiają się. Na Pradze prezydentem Warszawy zostaje Marian Spychalski. Wydarzeniem dnia jest jednak aliancki zrzut – na niebie pojawia się 107 amerykańskich nonton film fifty shades darker 2017 netflix. – Rzeczy, które działy się pod tymi znakami, nie powinny być łączone z Powstaniem Warszawskim – takimi słowami Jan Ołdakowski, Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, skomentował w TVN24 planowany przez ONR marsz. O godzinę „W” o 17:00 Warszawa tradycyjnie się zatrzyma – przechodnie, samochody powinny stanąć na jedną minutę. Chwilę później z ronda Dmowskiego wyruszy V Marsz Powstania Warszawskiego organizowany przez ONR. Planowe zakończenie marszu przypada na godzinę 20:00. W paradzie ma wziąć 10 tys. osób. Ołdakowski stwierdził, że marsz ONR jest prowokacją. Podkreślił, że tego dnia powinniśmy przede wszystkim zademonstrować naszą solidarność z powstańcami. – Starajmy się zamanifestować, że jesteśmy z nimi, ze staramy się im pomóc, że wartości, które wyznawali są ważne. Wywieśmy flagę i o godz. 17, gdy usłyszymy syreny, zatrzyjmy się na chwilę. Zatrzymajmy samochód, którym jedziemy i wysiądźmy z niego – apelował. – Powstanie Warszawskie jest rzeczą wyjątkową, jest czymś, co buduje wspólnotę. Znaki, które niosą przyzwolenie na przemoc i na te rzeczy, które działy się pod tymi znakami, nie powinny być łączone z Powstaniem Warszawskim – mówił. Na oficjalnym wydarzeniu na Facebooku organizatorzy deklarują: „Maszerujemy by uczcić żołnierzy i cywili, którzy poświęcili swe życia na barykadach, ulicach, w kanałach. Pamiętajmy o nich, a będą istnieć wiecznie w naszych sercach. Tak jak w ubiegłych latach pokażemy nasz patriotyzm i dumę z bycia Polakami.” Marsz skrytykował również ruch miejski Miasto Jest Nasze i zaapelował do policji o reagowanie, gdyby członkowie marszu obnosili się z faszystowskimi symbolami i hasłami nienawiści. Pełnomocnik stołecznego ratusza zdelegalizował przemarsz ONR z okazji 74. rocznicy wybuchu Powstania rozwiązania zgromadzenia miała być koszulka jednego z uczestników z nielegalnymi symbolami. "Hanna Gronkiewicz-Waltz próbuje rozwiązać Marsz Powstania Warszawskiego. Szliśmy spokojnie całymi rodzinami świętując pamięć o Bohaterach! Przeszkadzają patriotom a z KODowcami obchodzą się jak z jajkami. Farsa!" - napisał na Twitterze Witold Tumanowicz z Ruchu zatrzymali zgromadzenie na wysokości ronda gen. de Gaulle'a. "Zgromadzenie przy Rotundzie zostało rozwiązane z powodu flag i koszulek uczestników z symboliką nawiązującą do org. propagujących ustrój totalitarny. Warszawa za dużo przeszła w historii, żeby nie reagować na takie sytuacje. Zwłaszcza w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego" - podał stołeczny ratusz. Do sprawy na bieżąco odnosił się szef MSWiA: "Potwierdzam, że powodem rozwiązania przez Hannę Gronkiewicz-Waltz marszu była koszulka jednego z uczestników z sierpem i młotem. Takie uzasadnienie otrzymała Policja od przedstawiciela ratusza. Powód moim zdaniem "totalnie od czapy". Mam nadzieję, że nie chodziło o wywołanie kolejnej awantury" - ocenił na Twitterze minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński. "Dziękuję wszystkim uczestnikom marszu, że nie dali się sprowokować po niezrozumiałej decyzji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Obecnie uczestnicy spokojnie przemieszczają się na Plac Zamkowy. Zadaniem Policji jest zapewnienie bezpieczeństwa, a nie uniemożliwianie spokojnego oddania hołdu Powstańcom" - podkreślił Brudziński. Agencja Informacyjna Polska PressPOLECAMY: Opublikowano: 2010-10-13 14:53:07+02:00 · aktualizacja: 2011-08-03 18:41:18+02:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2010-10-13 14:53:07+02:00 aktualizacja: 2011-08-03 18:41:18+02:00 Narodowe Siły Zbrojne, tak jak i inne organizacje obozu narodowego – Konfederacja Narodu i Narodowa Organizacja Wojskowa, wzięły udział w kulminacyjnym punkcie akcji „Burza", jakim było Powstanie Warszawskie. Do tej walki NSZ przystąpiły rozbite na dwa obozy. Nie ulega wątpliwości, że rozłam osłabił ich siłę bojową. Prawdopodobnie w trakcie tarć wewnętrznych grupy żołnierzy przechodziły „na własną rękę" bezpośrednio do AK – to także osłabiało stan bojowy organizacji. Jednak najistotniejszy jest fakt, że szykujące się do walki o Warszawę dowództwo AK nie poinformowało o swoich zamiarach żadnego z odłamów NSZ. Ani tego, który nie chciał się scalić, ani co gorsza tego, który wszedł do AK. Ta decyzja jest godna potępienia. Po pierwsze dlatego, że komendant NSZ-AK był z urzędu zastępcą Komendanta Głównego AK, po drugie zarówno NSZ-AK, jak i NSZ-ONR mogły wprowadzić do walki znaczną liczbę żołnierzy. Można dojść do wniosku, że KG NSZ- AK nie została powiadomiona o godzinie „W", aby nie podjęła kroków zmierzających do storpedowania planów powstańczych. Zwłaszcza że negatywny stosunek obydwu grup NSZ do realizacji planu „Burza" był znany. Informowanie dowódców NSZ-AK jeszcze 1 sierpnia o niepodejmowaniu walki w Warszawie jest faktem szczególnie obciążającym oficerów KG AK. Efektem działań dezinformacyjnych było rozproszenie sił NSZ-AK i NSZ-ONR. Udział w walce poszczególnych oddziałów i grup żołnierzy był jak najbardziej przypadkowy. Nie wiemy także, jaka liczba broni gromadzonej przez cztery lata okupacji o godzinie „W" leżała bezużytecznie w konspiracyjnych magazynach. W pierwszej części książki został przedstawiony ogólny zarys ideologii i organizacji NSZ, wraz z ich zapleczem politycznym. Celem autora było także przybliżenie czytelnikowi planów powstańczych NSZ oraz przygotowań do nich. Tak, by można było zobaczyć cel powołania NSZ oraz skonfrontować go z rzeczywistością, przed którą żołnierze NSZ stanęli późnym popołudniem 1 sierpnia 1944 r. Dodatkowo w rozdziale dotyczącym okręgu Warszawa-miasto czytelnik mógł zapoznać się z działalnością stołecznych struktur NSZ. Jak były zorganizowane, jak funkcjonowały wywiad, propaganda oraz prześledzić niektóre działania zbrojne oddziałów Akcji Specjalnej NSZ. Jak można było zauważyć, warszawskie struktury NSZ były stosunkowo rozwinięte i sprawne. W zasadzie można byłoby je porównywać tylko ze strukturami AK. Rozłam, który nastąpił wiosną 1944 r., zdezorganizował organizację. Można sądzić, że w znacznym stopniu osłabił potencjał bojowy NSZ i utrudnił późniejsze włączenie się do Powstania. Naderwana została łączność, podważone zaufanie do części kadry oficerskiej. Mimo rozbicia, w obliczu potrzeby środowisko NSZ obydwu odłamów się zjednoczyło. W trakcie walk, po opanowaniu naturalnego w początku Powstania bałaganu, zrodził się pomysł sformowania regularnych jednostek. Powstały szkielety pułków, zawiązki sztabów dywizji. Koncepcja powołania wielkiej jednostki regularnej była nowatorska. Dowództwo AK dopiero miesiąc później utworzyło Warszawski Korpus Armii Krajowej. Odrodziła się także, mimo częściowej ewakuacji z Warszawy i dezorganizacji spowodowanej wybuchem walk, Brygada Dyspozycyjna Zmotoryzowana, największa jednostka, jaką NSZ wystawiły w trakcie całej okupacji. Był to olbrzymi wysiłek organizacyjny, świadczący o perspektywicznym myśleniu kadry dowódczej NSZ. Niestety wraz z upływem czasu okazało się, że nie wszystkie jednostki z dużym odsetkiem żołnierzy NSZ mogły zostać podporządkowane macierzystemu dowództwu. Zgrupowanie „Chrobry II" przez całe Powstanie funkcjonowało praktycznie bez ściślejszego kontaktu z dowództwem NSZ. Nie wiemy, czy ostatecznie udało się podporządkować kompanię zmotoryzowaną por. „Mory". NSZ-owcy brali udział w zdobywaniu Poczty Głównej, PAST- y, bronili Banku Polskiego, Dworca Pocztowego, wraz z jednostkami AK pod koniec sierpnia próbowali przebić się ze Starówki do Śródmieścia, walczyli w Lasach Chojnowskich. Tam, gdzie nie było własnych oddziałów, przystępowali do walki w ramach AK. W oddziałach AK znaleźli się: szefa sztabu NSZ-ONR ppłk Kazimierz Falewicz „Antoni" – dowódca obrony Politechniki; komendant Obszaru I NSZ-AK (okręgi: Warszawa-miasto i powiaty, Podlasie) płk Witold Komierowski „Sulima" – inspektor bojowy IV rejonu I Obwodu, szef sztabu okręgu Warszawa-miasto NSZ-ONR mjr Edward Jaworowicz „Bicz" – szef sztabu zgrupowania „Kryska", mjr Włodzimierz Kozakiewicz „Barry" – dowódca batalionu PKB „Wkra", a później żandarmerii na Starym Mieście; ppłk Stefan Tomków „Tur" – zastępca płk. Jana Mazurkiewicza „Radosława"; ppor Zdzisław Szczepański „Żuk" – dowódca 2 Harcerskiej Baterii Przeciwlotniczej „Żbik"; por. Tadeusz Słomiński „Tadeusz Czarny" – dowódca kompanii w VII zgrupowaniu „Ruczaj". Pomoc rannym żołnierzom niosły Maria Abakanowicz „Lena Lenarska", komendantka PWSK Okręgu NSZ-ONR Warszawa-powiaty, Stefania Broniewska, żona kolejnego dowódcy NSZ-ONR, gen. Zygmunta Broniewskiego „Boguckiego". Dzięki inicjatywie mjr. Jana Mirwińskiego „Ogończyka", szefa sztabu MiP-NSZ-AK, udało się zdobyć PAST-ę. Mjr. Ogończyk brał udział w planowaniu ataku na PAST-ę przy ul. Zielnej. Od ok. 7 sierpnia był doradcą taktycznym kpt. „Sępa", dowódcy odcinka w I obwodzie. Kpt. Henryk Więcek „Jur", dowódca 1 kompani w I Batalionie Szturmowym IV rejonu dowodzonym przez kpt. Kazimierza Bilskiego „Rum", w Raporcie sytuacyjnym z akcji zdobywania PASTY w dniu r. skierowanym do mjr. Stanisława Steczkowskiego „Zagończyka", pisał: „Ppułk. Ogończyk zwrócił uwagę ofi cerów na szereg zaimprowizowanych ataków na PASTĘ, które prócz pewnych strat nie dały żadnego efektu. PASTĘ w/g jego przekonania można zdobyć jedynie w myśl gruntownie opracowanego planu, przy równoczesnym użyciu jakiejś silnej pompy, np. strażackiej, która by dała wyrzut palnej mieszanki przynajmniej na 7-8 pięter. Oblewana z zewnątrz różnym materiałem palnym PASTA, częściowo jak płonąca pochodnia sparaliżowałaby ruchy npla i umożliwiłaby wdarcie się na piętra naszych grup szturmowych. Ponieważ plan i ta myśl zainteresowały nas bardzo oficerów, postanowiłem odtąd współpracować całą duszą z Panem Ppułk. Ogończykiem nad realizacją ataku na PASTĘ w/g tego planu". Pojedynczy żołnierze i zwarte grupy NSZ-owców najprawdopodobniej nieposiadający kontaktu z dowództwem walczyli w zgrupowaniach AK: pluton ppor. Alfreda Radomskiego „Alfreda" w Kompanii Dyspozycyjnej Komendy Placu Warszawa-Śródmieście; grupa podchorążych z II batalionu warszawskiej podchorążówki, przed Powstaniem odkomenderowana do żoliborskiego plutonu 205, w zgrupowaniu „Żaglowiec"; zgrupowaniach „Radosław", „Krybar", „Żyrafa", „Żmija", „Konrad", batalionie „Kiliński" i kompanii szturmowej „Stefan" w batalionie „Rum". Pełnili funkcje, często nie ujawniając swojego konspiracyjnego pochodzenia. Bywało, że przeszkadzało ono w odznaczeniu czy awansie. Z analizy materiałów wynika, że część wniosków awansowych była opiniowana przez dowódców AK negatywnie. Stopnie nadawane w NSZ nie zawsze były uznawane. Na przykład z kompanii „Warszawianka", walczącej całe Powstanie na pierwszej linii, nikt nie otrzymał Krzyża Virtuti Militari. Wniosek awansowy na porucznika ppor. Leonarda Kancelarczyka „Jeremiego" – dowódcy kompanii w „Chrobrym II" został odrzucony. Helenie Pietraszkiewicz „Lenie Lipińskej" nie uznano stopnia podporucznika otrzymanego przed Powstaniem w NSZ. Trudno jednak o całościową analizę. Zachowało się dosyć dużo wniosków awansowych i odznaczeniowych. Brakuje jednak opinii przełożonych z AK. Mimo zdarzającego się negatywnego stosunku wyższych ofi cerów AK, w NSZ obowiązywało braterstwo broni bez względu na przynależność organizacyjną. Tym, co dokuczało najbardziej żołnierzom NSZ, podobnie jak i innych organizacji, to brak broni i sprzętu wojskowego. Niestety powstańcy warszawscy nie mieli na to wpływu. Biorąc udział w walce o Warszawę w sierpniu i wrześniu 1944 r.,NSZ, podobnie jak całe podziemie niepodległościowe, złożyły daninę krwi na ołtarzu niepodległości. Mimo że stały na stanowisku ekonomii krwi, czyli oszczędnego szafowania życiem polskich żołnierzy. EPILOG Walka w Warszawie dla części NSZ-owców była tylko etapem na ich żołnierskiej drodze. Kiedy było wiadomo, że Powstanie upadnie, struktury NSZ rozpoczęły prace nad przygotowaniem ewakuacji części kadry z Warszawy. Wybuch Powstania naderwał kontakty z terenem oraz zablokował ważny szlak komunikacyjny. O tym, że NSZ ma zamiar dalej konspirować, wiedział wywiad AK: „Są głosy przejścia [żołnierzy AK] do NSZ, który nie zamierza dekonspirować się." Ten temat był poruszany także w trakcie posiedzenia Krajowej Rady Ministrów 23 września. W Protokole zapisano: „Istnieje obawa przed Sowietami i tendencja ukrycia się. Szczególnie wśród oddziałów Próby „zniknięcia" w obliczu nadchodzącej nowej okupacji były naturalne, szczególnie kiedy dotyczyły żołnierzy formacji, która była jako pierwsza zagrożona represjami. Z kompanii „Warszawianka" wydelegowano kilku podchorążych do dalszej konspiracji, w grupie, która wyszła z Warszawy, znaleźli się pchor. Maciej Szymański „Kruczkowski", „Iks" oraz pchor. Stefan Pietrzak „Paciorek". Ich zadaniem było przedrzeć się do Częstochowy i nawiązać kontakt z tamtejszymi strukturami NSZ-ONR. Obaj podchorążowie wykonali zadanie. „Iks" objął funkcję komendanta powiatu NSZ-ONR w Piotrkowie Trybunalskim, a „Paciorek" został przydzielony do Akcji Specjalnej. Podobne polecenie otrzymał od swojego przełożonego z OP, Gustawa Potworowskiego, ppor. Sławomir Modzelewski „Lanc", który również wyszedł z miasta jako cywil. Sam kierownik powstańczych struktur OP, Potworowski, nie poszedł do niewoli tylko przedarł się do Krakowa, gdzie przez kilka miesięcy był komendantem okręgu krakowskiego NSZ-ONR. Także członkowie NSZ-AK planowali skryte wyjście z miasta. W ten sposób ewakuowali się komendant główny NSZ-AK ppłk „Lesiński", szef sztabu NSZ-AK płk Tadeusz Danilewicz „Kuba", płk „Kołodziejski" wraz z grupą ofi cerów z Grupy „Koło". Oczywiście ewakuacja struktur NSZ-ONR i NSZ-AK przebiegała oddzielenie. Nie ulega jednak wątpliwości, że akcja obu grup była przemyślana i dobrze zaplanowana. Według Zbigniewa S. Siemaszki: „W okresie przygotowań do kapitulacji przywódcy NSZ[-ONR] zdecydowali podzielić się na dwie grupy. Postanowiono, iż Boguszewski, Mikołaj Kozłowski i Sopoćko udadzą się z wojskiem do niewoli, natomiast Abakanowicz, Radziszewski i łączniczka Zofi a Martini dołączą do osób cywilnych, w celu kontynuowania działalności na polskim terytorium. Abakanowiczowi udało się wykonać to zadanie, natomiast Radziszewski i pani Martini zostali zamordowani przez Niemców". Trzeba pamiętać również, że fakt znalezienia się w Warszawie dowództwa NSZ-AK spowodował nadszarpnięcie kontaktów z terenem, co owocowało rozluźnieniem więzów organizacyjnych. Podobnie rzecz się miała z AK. Fiasko boju o Warszawę spowodowało dekompozycję Polskiego Państwa Podziemnego i wywołało ruchy odśrodkowe. W listopadzie 1944 r., po naradzie działaczy Stronnictwa Narodowego, wysokich rangą ofi cerów NSZ-AK i NOW-AK, zadecydowano o powołaniu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego – Narodowego Związku Zbrojnego. Pierwszym komendantem NZW-NZZ został płk „Kuba". W jego sztabie znaleźli się także NSZ-owscy uczestnicy Powstania. Kpt. Jerzy Pilaciński „Lech" objął stanowisko szefa sztabu oraz przejściowo szefa propagandy, por. Lechosław Roszkowski „Tomasz" został mianowany szefem oddziału organizacyjnego, komendantem Pogotowia Akcji Specjalnej mjr Włodzimierz Kozakiewicz „Barry". Do NZW-NZZ należała także Grupa„Koło" płk Zygmunta Reliszki „Kołodziejskiego", która po ewakuacji z Warszawy do Częstochowy wznowiła działalność. Sam „Kołodziejski" został komendantem Zachodniego Obszaru NSZ-AK/NZW-NSZ. Grupa „Koło" została rozbita przez NKWD wiosną 1945 r. Aresztowani zostali płk „Kołodziejski" oraz mjr Władysław Kowalewski „Motyka". Z zasadzki udało się uciec ppłk. Janowi Moraczewskiemu „Królowi", por. Leonardowi Mokiczowi „Leonowi Twardemu", ppor. Helenie Jodko-Narkiewicz „Lenie Lipińskiej" oraz por. Wincentemu Gawronowi, który przedostał się do Brygady Świętokrzyskiej. Nieco lepiej są znane losy warszawskiego środowiska NSZ-ONR. Znaczna jego część znalazła się w Brygadzie Świętokrzyskiej. Pod auspicjami Brygady i we współpracy z II Korpusem gen. Władysława Andersa, w Regensburgu, w amerykańskiej strefi e okupacyjnej, został utworzony ośrodek wywiadowczy. Na jego czele stanął były komendant warszawskich NSZ mjr Mieczysław Osmólski „Mikołaj", wokół którego skupili się warszawscy NSZ-owcy, rtm. Józef Cybulski „Szczerbiński", kpt. Andrzej Kuczborski „Wojciech", kpt. Stanisław Hendzel „Staś", „Gruda", Jadwiga Tołłoczko „Jadwiga". Zadaniem ośrodka było utrzymywanie łączności z pozostałymi w kraju strukturami NSZ-ONR, zaopatrywanie ich w pieniądze oraz zbieranie informacji z terenu okupowanej Polski i przekazywanie ich wywiadowi II Korpusu. Jako kurierzy do Polski przybyli ppor. Stanisław Tylingo „Bóbr", ppor. Zbigniew Kowalczyk „Żbikowski", ppor. Sławomir Modzelewski „Lanc" – wychowankowie warszawskiej podchorążówki. W drodze powrotnej „Żbikowski" wyprowadził z Polski żonę gen. Władysława Andersa. Jednym z etapów drogi przerzutowej była palcówka w Katowicach. Jej pracą kierował Jan Bereszko „Niewiadomski", były kierownik Młodzieży Wielkiej Polski. Razem z nim na Śląsku znaleźli się kpt. Stanisław Salski „Skołowski", dowódca I Batalionu Szkoły Podchorążych Piechoty, któremu nie udało się wziąć udziału w Powstaniu. W Katowicach utworzył komendę okręgu śląskiego NSZ. Razem z nim współpracowali także inni jego wychowankowie z warszawskiej podchorążówki, pchor. Henryk Rolski „Mściwój", Janusz Słojewski vel Makowski „Lis" i członkinie grupy „Wiara i Wola" – Janina Komocka „Janka" oraz Janina Kisiel-Konopacka „Janka Pistolet". Grupa ta została jednak wkrótce rozbita – jak twierdził po latach kpt. „Sokołowski" – za sprawą jednego z podchorążych – Tadeusza Plewkiewicza „Soplicy", który zdradził towarzyszy broni i poszedł na współpracę z UB. Weterani Powstania objęli także najwyższe stanowiska dowódcze NSZ-ONR: kpt. Mirosław Ostromęcki „Mirski" został Inspektorem Obszaru Wschód, płk Piotr Abakanowicz „Barski" został minowany szefa sztabu NSZ-ONR, a następnie komendantem śląskich NSZ, kpt. Michał Pobocha „Bolesławski" – szefem sztabu, ppłk Stanisław Kasznica „Przepona", najpierw Inspektorem Obszaru Zachód, a w końcu ostatnim komendantem głównym NSZ-ONR. Maria Abakanowicz „Lena Lenarska" był szefową kancelarii sztabu, a ppor. Tomasz Wolfram „Tomek" – adiutantem w Komendzie Głównej. Grupa podchorążych-powstańców zaangażowała się w odtwarzanie struktur warszawskiego okręgu NSZ- -ONR. Wśród nich byli: Czesław Dziak „Boruta", Tadeusz Niezabitowski „Lubicz", Tadeusz Linowski „Ciesielski", Ludwik Ciecierski „Ludwik". Brali oni udział zarówno w pracy propagandowej, jak i w Akcji Specjalnej, którą kierował ich kolega z podchorążówki – ppor. Tomasz Tomaszewski „Bruzda", „Żelazny", „Las". Jak widać zaangażowanie w walkę o niepodległość Polski ze strony NSZ-owców, którzy wzięli udział w Powstaniu, było wielkie. Można było ich spotkać na wszystkich odcinkach walki – od propagandy do akcji zbrojnej. Aby należycie docenić poświęcenie powstańców-antysowieckich konspiratorów, trzeba pamiętać, że do walki z nowym okupantem przeszli po 5 latach antyniemieckiej konspiracji i tragicznych 63 dnia Powstania. Dużą ofiarnością wykazała się młodzież z warszawskiej podchorążówki. Nie ulega wątpliwości, że zaszczepione w rodzinnych domach i utrwalone w warszawskim Centrum Wyszkolenia dla Szkoły Podchorążych Piechoty NSZ wychowanie patriotyczne zaowocowało bezprzykładnym poświęceniem. Powojenna działalność konspiracyjna większości powstańców z NSZ znalazła swój epilog przed sądami tzw. Polski Ludowej. Aby uniknąć represji, NSZ-owcy podawali się za członków innych organizacji konspiracyjnych, które brały udział w Powstaniu: AK, a nawet PAL. W PAL ukrył się dowódca oddziału liniowego Pułku im. Dąbrowskiego, Jerzy Śmiechowski „Tur". Jego bezpośredni przełożony mjr Marian Chrostowski „Ostoja" podawał się za członka AK. Część oficerów, którzy zarejestrowali się w Rejonowych Komendach Uzupełnień LWP, pomijało milczeniem swój udział w konspiracji. Większość wyżej wymienionych żołnierzy została schwytana przez UB i skazana na kilka lub kilkanaście lat więzienia. Komunistyczni sędziowie skazali na karę śmierci powstańców z NSZ: ppor. Sławomira Modzelewskiego „Lanca", Janinę Kisiel-Konopacką „Jankę Pistolet", kpt. Mirosława Ostromęckiego „Mirskiego", płk. Piotra Abakanowicza „Barskiego", kpt. Michała Pobochę „Bolesławskiego", ppłk. Stanisława Kasznicę „Przeponę". Płk „Barski" i ppłk „Przepona" zostali zamordowani w więzieniu. Większości ze skazanych zamieniono kary śmierci na wieloletnie więzienie. Zaczęli wychodzić na wolność od połowy lat 50. „Aż nadszedł rok 1955. Byliśmy z Mamą na wakacjach pod Lesznem w Wielkopolsce. Skończyłem właśnie szkołę podstawową. I w czasie wakacji Mama zniknęła. Pojechała do Warszawy, a my zostaliśmy sami z siostrą. Po powrocie z wakacji do Wrocławia nadszedł dzień, kiedy pojawił się. W szarym, biednym płaszczu, z tekturową walizką. Jeszcze był ostrzyżony na jeża. Powiedziałem «Tatusiu...», a Mama, jakby czekając na tę chwilę, rzuciła: «powiedziałeś pierwszy raz 'Tatusiu'». W końcu wyznałem swoją tajemnicę. Wziął mnie wtedy na bok i powiedział: «Mam nadzieję, że wiesz, że ja za politykę»". Zapewniłem Go, że mam już 14 lat. W tak przejmujących słowach wspominał wyjście z więzienia kpt. Mirosława Ostromęckiego, żołnierza NSZ z Powstania Warszawskiego, jego syn – Andrzej. Publikacja dostępna na stronie:

onr a powstanie warszawskie