on nie chce ślubu

Nie proś się i tyle. On nie chce ślubu zrozum. Udostępnij ten post. Link to postu Udostępnij na innych stronach. Gość W.. Gość W.. Goście; Napisano Styczeń 24, 2020. Czy można wziąć ślub kościelny, jeśli nie chce się mieć dzieci? Ksiądz odpowiada. Cześć panowie, mam na imie Nadia do Polski przyjechałam z Kijowa uciekając przed wojną. Chętnie poznam normalnego faceta. Nie szukam sponsora, nie interesuje mnie jakie masz zarobki, Naród wybrał-naród ma. Mniejszy ból czterech liter u katolików. Jak już penetracje i uściski muszą być uregulowane przez państwo to wolałbym albo tylko małżeństwo dla wszystkich albo tylko związki partnerskie dla wszyskich. Bez ślubu całe życie, więc nie damy wam ślubów - PO do osób LGBTQ+. Nigdy nie mamy kogoś na własność. Teraz przynajmniej wiesz, że jest z Tobą bo Cię kocha, ślub nie da Ci go na zawsze, niczego nie załatwi. Jeśli jesteś z nim szczęśliwa, a on nie chce ślubu, nie psuj tego, nie warto, wiesz jak trudno spotkać bratnią duszę, więc doceń to, że go spotkałaś. Tak to wygląda w przypadku kobiet, które żyją bez ślubu z chłopakiem, ale w głębi bardzo by go chciały. Czują, że gdzieś, kiedyś popełniły błąd wychowawczy. Życie bez ślubu swojej córki, najtrudniej jest zaakceptować matkom, które próbowały wychować córkę na katoliczkę. Jest im wstyd przed innymi. nonton film fifty shades darker 2017 netflix. #241 Napisano 20 listopad 2008 - 08:38 Facet dojrzewa do tej decyzji.. To trwa dluzej niz u nas. Bo czuje sie odpowiedzialny za swoja przyszla rodzine i wie ze na nim bedzie spoczywal obowiazek dbania a o nia. Nikt nie chce szybko brac tego na swoje barki.. To tak samo jak kobieta ktora mimo iz czuje instynkt maciezynski boi sie ze sobie z tym nie poradzi..U faceta dochodzi nie tylko dojrzalosc emocjonalna do malzenstwa(co zwykle im dlugo i opornie idzie) ale tez finansowa..bardzo mądre słowa. Utarło się, że do facet jest głową rodziny, na niego spada największa odpowiedzialność za byt rodziny po ślubie. To on musi się martwić żeby było co jeść, żeby było gdzie mieszkać, żeby rodzina godnie żyła. Co jak wiadomo w obliczu kryzysu finansowego, który nas dosięgnął nie jest łatwą sprawą. I czasami wymaga dużo czasu, żeby dojść do odpowiedniego poziomu materialnego. Nie sztuka wziąść ślub i mieszkać z rodzicami...Ja mimo że mam w miarę niezłą pracę i swoje mieszkanie, nie zdecydowałbym się na ślub. Dlaczego? Dlatego że umiem liczyć. I wiem, że nie dałbym rady sam( jeżeli żona byłaby w ciąży czy wychowywałaby dziecko) spłacać kredytu i utrzymywać 3-ech osób. Takie czasy nastały i niestety musicie się z tym pogodzić. "Nie ma kobiet nie do zdobycia, są jedynie mężczyźni do dupy." Andrzej Klawitter Do góry #242 Mirabelka__22 Napisano 20 listopad 2008 - 18:08 bardzo mądre słowa. Sama zrozumialam to dopiero jak mi P powiedzial czemu tak broni sie przed pierscionkeim, wiec puki co musze czekac Do góry #243 Roxi Roxi Użytkownik 3496 postów Wzrost:175 Włosy:ombre Partner:A :) Nastrój:Zadowolona Odznaczenia: Odznaczenia użytkownika Napisano 21 listopad 2008 - 10:22 lowca_motyli, nawet nigdy nie patrzyłąm na to z tej strony Do góry #244 mloda mloda Użytkownik 7695 postów Nastrój:Brak Odznaczenia: Odznaczenia użytkownika Napisano 27 listopad 2008 - 15:42 a moj chce slubu to ja go nie chce jest mi dobrze tak jak jest nie czuje potrzeby zmiany tego Do góry #245 marce-linka Napisano 22 marzec 2009 - 14:27 sobie siedze no łóżku i rycze i sie zastanawiam co jest nie Wam od ze sobą od prawie 6 roku temu zaręczyliśmy sie(we wigilie)Od tej pory o ślubie ani widu ani roku po zręczynach jeżdziliśmy oglądać już zanleźliśmy ta wymarzoną mój narzeczony powiedział że to bez sensu bo nie mamy kasy na wesele a o nie bedzie prosił o nie kredycie nawet niechciał mu powiedziałam ze nie musimy mieć wesela możemy wziąć ślub sie na to i właśnie na tym sie niechce na temat ślubu z rodzicami zebym dała mu czas na to a on bedzie działał(działa już tak pól roku i nic).Nie wspomne o pytaniach od całej rodziny pt,,po co sie zareczaliscie jak slubu nie bierzecie??'' Mieszkamy razem od ponad 3 lat w domu który dostałam w spadku po babci,a od drugiej babci dostałam pieniadze na remont tego domu (wiec dlatego nie mam na wesele) Jego rodzice kupili nam sprzety AGD i najlepsze jest to ze on chce mieć ja głupia sie na to zgodziłam,więc uparcie próbujemy(co na razie nie wychodzi) Zareczalismy sie w obecności jego rodziców i całej rodziny i nawet jego mama pojechała z nim wybierać pierścionek i dala mu na połowe mamy mam 26 lat on ktoś mi podpowie o co do diabła chodzi????? Do góry #246 Alisekai Napisano 22 marzec 2009 - 14:33 marce-linka, wydaje mi się, że każdy facet ma tak, że na początku rozmawia o ślubie i o wszystkim, a jak już dojdzie do zaręczyn to jego zapał się studzi. Nie wiem, co z nim jest. A powiedz mi, czy naciskałaś jakoś na sprawę zaręczyn? Pytałaś się co chwila kiedy Ci się oświadczy? Do góry #247 WweronikaA Napisano 22 marzec 2009 - 14:33 O co chodzi to ja nie wiem... Ale najlepiej byloby porozmawiac o slubie. Zapytac czy on wogole tego chce i powiedziec ze Ci to nie pasuje (taka dretwa cisza w zwiazku ze slubem) A moze on na prawde nie chce brac kredytu pozyczki tylko za swoje pieniadze wyprawic wesele? moze chce zarobic? Do góry #248 marce-linka Napisano 22 marzec 2009 - 14:43 Ja na zaręczyny nie tylko mi łza poleciała gdy jego kolega powiedział ze sie oswiadczył swojej dziewczynie (a znali sie moze rok a my już bylismy ze soba ponad 3 lata-tak jakos mi sie przykro zrobiło) i on to zobaczył i sie zaczeła rozmowa i to było na tyle w temacie co uskładania pieniedzy na wesele to nie ma szans bo od zarabia 1500 i ja swój dom i sami go jak ju z pisałam ze mnie wystarczy slub cywilny jemu tez to czemu sie wykręca teraz od tego!!?? Do góry #249 Alisekai Napisano 22 marzec 2009 - 14:46 Acha... No to bardzo dziwne... Myślałam, że się wystraszył i oświadczył się z musu. To zmienia postać rzeczy. Wiesz co... Wydaje mi się, że jemu przestało zależeć i zastanawia się, czy to dalej ma sens. W przeciwnym razie wziąłby ten cywilny. Chociaż kościelny też nie musi być wielkim wydatkiem - zamiast wesela można zrobić przecież uroczystą kolację na którą zaprosi się tylko najbliższych. Do góry #250 WweronikaA Napisano 22 marzec 2009 - 14:48 no to faktycznie ze dziwne:/ ja bym na Twoim miejscy na powaznie z nim pogadala bo cos jest kochana nie halo;/ Do góry #251 Alisekai Napisano 22 marzec 2009 - 14:57 marce-linka, przede wszystkim nie starajcie się na razie o dzidzi, bo jeśli widzisz jakąś niepewność z jego strony to nie ryzykuj. Możesz zostać sama, a wtedy wychować dziecko jest bardzo ciężko. Swoją decyzję możesz uargumentować tym, że jednak jeszcze nie jesteś gotowa na macierzyństwo. Za kilka tygodni porusz temat ślubu i zobacz, co Ci powie. Do góry #252 Roxi Roxi Użytkownik 3496 postów Wzrost:175 Włosy:ombre Partner:A :) Nastrój:Zadowolona Odznaczenia: Odznaczenia użytkownika Napisano 22 marzec 2009 - 15:00 dziewczyny czemu macie takie parcie na ślub??? o co z ym wszytkim chodzi??!! Do góry #253 marce-linka Napisano 22 marzec 2009 - 15:11 To nie jest jak facet sie oświadcza a potem mówi że chce mieć dziecko to chyba nie ta gdzies sie po drodze poprostu sobie nie wyobrażam siedzieć ,,na kocią lape".Przecież slub to nie jest cos osoby którym slub nie jest potrzebny,ja ta osoba nie jestem,czy to cos złego? Nie byłoby tematu slubu gdyby sie nie po to facet prosi kobiete o reke zeby wziąc slub.,,Czy zostaniesz moja zona?'' odpowiedziałam tak ,wiec to do czegos zobowiązuje..przynajmniej tak mi sie sie rozmyslil to poprostu chciałabym zeby mnie nie okłamywał i mi to z nim rozmawiam to sie zaraz obraza i koniec tematu,ale mówi ze mnie kocha i chce wziac niedorzeczne.... Do góry #254 Alisekai Napisano 22 marzec 2009 - 15:18 marce-linka, rozumiem Twoje oburzenie. Sama jestem zwolenniczką modelu zaręczyny -> ślub -> dziecko i nie wyobrażam sobie innej kolejności. Same zaręczyny są przecież deklaracją, którą facet składa, gdy dojrzeje do założenia rodziny. Prosząc o rękę facet powinien być gotowy do wzięcia ślubu choćby i jutro. Do góry #255 calineczka Napisano 22 marzec 2009 - 15:18 d [ Komentarz dodany przez: Donn: 2009-03-22, 17:45 ]dzięki calineczko za podpowiedz temacik scalony Do góry #256 marce-linka Napisano 23 marzec 2009 - 08:14 Wiecie co,tak sobie przepłakałam całą noc i przemyślałam to wszystko i doszlam do wniosku że oddam mu sie dzieje wola Boża...To przykre ale nie mam już siły z nim rozmawiać,bo tak na prawde to ja mówie a on tylko słucha i słowa z siebie nie wydobywa. Do góry #257 WweronikaA Napisano 23 marzec 2009 - 08:18 marce-linka, hmm nie wiem ryzykowne to troche mozesz go urazic ale jesli tylko w ten sposob dotrze to do niego to proboj:)Trzymam kciuki zeby wyszlo dobrze:) Do góry #258 angik1683 Napisano 23 marzec 2009 - 09:57 marce-linka, a moze tak spokojnie z nim porozmawiaj i sie go poprostu zapytaj jak to dalej miedzy wami razem,planujecie dziecko wiec chyba masz prawo wiedziec jakie jest obecnie jego zdanie na temat nie mowi,ze macie slub brac za tydzien czy dwa,ale jesli ty wolalbys zaczac starania o dziecko po slubie to nie rozumiem czemu przystajesz na jego propozycje juz teraz,skoro to sprzeczne z twoimi pogladami?Zapytaj go wprost o ten slub,przeciez nie jestescie para nastolatkow ktora zaczyna zwiazek i takie zapytanie moim zdaniem nie jest napieraniem na faceta skoro wczesniej on sam o slubie mowil. ZAPRASZAMY WSZYSTKIE MAMY...i nie tylko -> Do góry #259 lily lily Użytkownik 690 postów Gadu Gadu:9176582 Odznaczenia: Odznaczenia użytkownika Napisano 23 marzec 2009 - 20:26 Wiecie co,tak sobie przepłakałam całą noc i przemyślałam to wszystko i doszlam do wniosku że oddam mu chciałam Tobie to podsunąć...wiem, że to radykalne,ale chyba jedyne możliwe wyjście, skoro takie "zawieszenie" Ciebie czekałam 12 lat!! żeby facet sie w końcu zdecydował na jakis krok, w końcu powiedziałam koniec i kazałam mu sie wynosić. Wtedy przyleciał z pierscionkiem, jak mu się d.... palila. Tyle, że ja juz go nie chcialam. Nie czekaj tak długo, wyjaśnij zdecydowanie o co do chłopaka - poprostu jest mu tak wygodnie i zawsze znajduje jakis argument przeciw i zawsze jest nie w czas, ale obiecuje, ze wszystko będzie lilian Do góry #260 Myfka87 Napisano 24 marzec 2009 - 12:00 nie jestem w takim razie sama...mi chłopak oświadczył się ponad rok temu chociaż nie naciskałam aby to zrobił ani nic w tym stylu...tyle, że byłam w ciąży, jednak od początku powtarzałam mu, że nie chcę nigdy aby oświadczył mi się tylko dlatego,że będziemy mieli razem dziecko, a on zapewniał mnie, że nawet jeśli nie byłabym w ciąży to i tak by to zrobił tylko trzy miesiące później, ponieważ chciał oświadczyć mi się w maju (zrobił to w lutym). Pierw powtarzał, że nie chce ślubu cywilnego bo to tylko papierek tylko chce kościelny...później doszedł do wniosku, że nie ma sensu wszystkiego załatwiać na szybko zanim urodzę tylko weźmiemy ślub cywilny na świeta Wielkanocne a jak urodzę to weźmiemy ślub kościelny....i na tym temat się skończył ślubu cywilnego nie wzieliśmy, nasz synek ma pół roczku, mieszkamy razem ale żadnego ślubu nie wzieliśmy i M nic na ten temat nie mówi pierścionka zaręczynowego nie noszę o co się złości, ja mu tłumaczę, że będę go nosiła gdy oświadczy mi się szczerze a nie z poczucia obowiązku i tak się ciągle zastanawiam czy kiedykolwiek się ze mną ożeni może się rozmyślił... Do góry Lęk przed złym wyborem. Jeśli kobieta panicznie obawia się ślubu, najczęściej boi się, że partner, któremu przyrzeknie miłość aż do śmierci, nie będzie tym właściwym. Może nie być pewna, czy rzeczywiście kocha swojego narzeczonego, czy będzie on w stanie spełnić jej oczekiwania i czy w przyszłości nie spotka kogoś bardziej odpowiedniego. Z jednej strony można by tak gdybać całe życie, z drugiej jednak istnieje prawdopodobieństwo, że kobieta ma jakieś podstawy, aby sądzić, że jej chłopak niekoniecznie sprawdzi się w roli męża. Trudne doświadczenia rodzinne. Przyczyną unikania ślubu bywają również złe doświadczenia z dzieciństwa. Jeśli na przykład w domu miała miejsce przemoc, ojciec źle traktował matkę, a ta mimo wszystko trwała w takim związku, małżeństwo może się kojarzyć kobiecie zdecydowanie negatywnie. Niewychodzenie za mąż jest dla niej swoistym psychicznym wentylem bezpieczeństwa. Dzięki temu zachowuje ona poczucie, że w każdej chwili może po prostu odejść bez sądowych formalności i narażenia na krzywdzące przed utratą wolności. Bardzo niezależne kobiety nie chcą z kolei zawierać związków małżeńskich w obawie przed zbytnią kontrolą ze strony partnera. Małżeństwo oznacza przynajmniej w pewnym zakresie posiadanie wspólnoty majątkowej i podejmowanie wspólnych decyzji. Tymczasem kobieta może nie chcieć jakiejkolwiek zależności od męża. Podoba jej się życie na własny rachunek, bez odpowiedzialności za kogoś innego, komu nie musi się z niczego do bycia matką. Istotnym powodem odkładania decyzji o ślubie jest także brak wewnętrznej zgody na macierzyństwo. W powszechnej świadomości małżeństwo ściśle wiąże się z posiadaniem dzieci, co może blokować kobietę przed wyjściem za mąż. Może być też tak, że kobieta nie wyobraża sobie posiadania dzieci z obecnym partnerem, natomiast kiedy zakocha się w kimś innym, jej lęk przed ślubem i założeniem rodziny mija bez śladu. Czy próbowałeś zapytać swojej dziewczyny o powody niechęci do małżeństwa? Jesteście ze sobą długo – na tyle długo, by zacząć poważnie myśleć o wspólnej przyszłości. Dlaczego więc on w ogóle się do ślubu nie śpieszy? Pamiętasz film „Był sobie chłopiec”? Hugh Grant zagrał w nim trzydziestoparoletniego Londyńczyka Willa Freemana, bawidamka i kobieciarza, który ma to szczęście, że nie musi pracować, bo wygodne życie zapewniają mu tantiemy za kolędę skomponowaną niegdyś przez jego ojca. Will żyje beztrosko, spędzając czas na leniuchowaniu, zakupach albo randkowaniu. Bohater zagrany przez Granta stał się ucieleśnieniem Piotrusia Pana – mężczyzny, który nie chce dorosnąć, bo stateczne życie i rodzina nie mieszczą się w jego kategoriach. Możliwe, że kogoś takiego jak Will Freeman masz na wyciagnięcie ręki. Jecie razem śniadania, śpicie w jednym łóżku. To twój facet, poznajesz? Na pewno, jeśli wasze wizje przyszłości zaczynają się rozmijać. Agnieszka ma 25 lat, skończyła studia, dostała pracę. Od trzech lat jest w związku, rok temu wyprowadziła się z domu. Jej partner ma 31 lat, pracuje od dawna. Układa im się dobrze, choć nie znakomicie. Powód? Różne oczekiwania dotyczące związku. Ona chciałaby wiedzieć, na czym stoi i dokąd zmierza ta relacja. On nie wygląda na takiego, który musi znać odpowiedzi na te pytania. Agnieszka martwi się, że dążą donikąd. Tylko raz próbowała wypytać, co będzie z tego związku. Usłyszała, że jest za wcześnie, by to stwierdzić – najważniejsze, że teraz dobrze się im układa. Jak odludek Historii takich jak ta jest mnóstwo. Wystarczy zajrzeć do sieci. „On nie chce ślubu”; „On nie dąży do ślubu”; „Dlaczego jeszcze mi się nie oświadczył?” – o tym kobiety piszą bez przerwy. „Mój facet nie chce ślubu ani dziecka” – żali się Magda. „Jest nam ze sobą dobrze, dogadujemy się. Jednak ja chciałabym czegoś więcej – marzę o ślubie i dziecku. On twierdzi, że nie jest na to gotowy, że dziecko to za parę lat… Jego siostra jest teraz w ciąży i tylko słyszę, jak będzie fajnie, jak czasami będziemy się tym dzieciakiem zajmować. W środku mnie ściska żal i myślę: a ja??? Zapytałam, czy nie lepiej o swoim pomyśleć, a on, że za parę lat. Ja mam 30 lat. On 28. Znamy się trzy lata. Mamy stabilną sytuację finansową, dwa mieszkania, bardzo dobre prace. Tylko po co mi to wszystko, jak dla mnie sensem życia jest rodzina? Wszystkie moje koleżanki albo wychodzą za mąż, albo są w ciąży, czuję się jak odludek. Co mam robić? Otwarte mówienie nie podziałało, bo usłyszałam, że wywieram na nim presję. Ile jeszcze i na co mam czekać? Aż skończę 40 lat?”. Wiele kobiet jest w podobnej sytuacji. Myślą o ślubie, założeniu rodziny, ale ich marzenia i oczekiwania nijak się mają do tego, czego chce mężczyzna. Sytuacja jest częsta szczególnie w długoletnich związkach, jeśli para ze sobą mieszka. Wtedy żyją jak małżeństwo, ale nieformalne. Bo oficjalnie on do ślubu w ogóle się nie śpieszy. Najczęściej mówi, że mają jeszcze czas. Denerwuje się, że ona na niego naciska, próbuje wymóc na nim deklaracje. Uważa, że żyje im się dobrze i nie chce tego zmieniać. A kobieta czuje coraz większą frustrację, bo życie na kocią łapę przestało jej wystarczać. Przyczyny niechęci Tematem niejednokrotnie zajmowali się badacze. Raport CBOS-u wykazał, że aż połowa mężczyzn w Polsce nie dąży do ślubu, bo woli życie bez zobowiązań. Co piąty mężczyzna boi się ślubu, ponieważ obawia się nieudanego małżeństwa, z kolei co trzeci Polak odkłada decyzję o zawarciu związku małżeńskiego, bo przeszkodą są warunki mieszkaniowe. Z kolei amerykańscy naukowcy z Pew Research Center za przyczynę niechęci mężczyzn do ślubu podają poluzowanie zasad moralnych oraz zmiany demograficzne; panowie chcą zachować niezależność. Zaskakujące są natomiast wyniki badań przeprowadzonych przez badaczy z Uniwersytetu West Chester w Pensylwanii – tamtejsi uczeni wykazali, że współcześni mężczyźni nie chcą ślubu przez… pornografię. Czy każdy mężczyzna jest niechętny wobec ślubu? Oczywiście, że nie. W internecie można znaleźć wpisy kobiet, które mają odwrotny problem: to one nie chcą wychodzić za mąż, podczas gdy partner naciska. W wielu przypadkach sytuacja wygląda jednak standardowo: żenić nie chce się mężczyzna, a kobieta nie wie, co robić. Jego niechęć do ślubu może mieć różne przyczyny. Już wiesz, że wielu młodych mężczyzn boi się utraty niezależności. Martwią się, że ślub zmieni ich życie i związek na gorsze. Widzieli mnóstwo nieudanych małżeństw (może sami pochodzą z rozbitej rodziny?) i nie chcą przez to przechodzić. Wiele nasłuchali się na temat ślubów i stałych związków: że po ślubie wszystko się zmienia (w domyśle: na gorsze). Mężczyźnie wydaje się, że w małżeństwie ona przestaje o siebie dbać, co osiąga punkt krytyczny, gdy pojawia się dziecko. Próbuje go ograniczać, coraz więcej wymaga. Kończy się sielanka, zaczyna proza życia. Poza tym nie brakuje mężczyzn, którzy nie chcą się żenić, bo chcieliby spróbować seksu z inną kobietą. Internauta o pseudonimie Human pisze tak: „Ja jestem już po rozwodzie 3 lata, mam 37 lat, przez 4 lata szukałem wybranki, po żonie miałem więcej panienek niż przed nią, kończy się tak samo. Kobieca niezależność, nie zależy im na nikim i niczym poza sobą. Nie będą się dla nikogo naginać. A związek to przecież szacunek, zaufanie i kompromis. One nie wiedzą, co te trzy słowa oznaczają, bo są najlepsze i wyjątkowe”. Jak się dogadać? Co masz zrobić, jeśli marzy ci się ślub – tobie i tylko tobie? Internautki, które znają to z autopsji, zwracają uwagę, że taka postawa mężczyzny jest egoistyczna, szczególnie jeśli on nie jest nastawiony na dialog, a wszelkie twoje pytania i sugestie dotyczące waszej przyszłości torpeduje. „Guzik go obchodzi, czego TY chcesz. Albo to akceptujesz, albo odchodzisz i szukasz szczęścia gdzie indziej” – radzi bez ogródek jedna z forumowiczek. Kilka ciekawych rad daje również Sherry Argov w słynnej książce „Dlaczego mężczyźni poślubiają zołzy” (wyd. Bellona 2010). Argov zauważa pewną prawidłowość: jej zdaniem kobiety potulne i uległe, które zachowują się, jakby ślub był szczytem ich marzeń (i ciągle o tym mówią), nie zachęcają mężczyzn do kupna pierścionka. Sherry Argov uważa, że mężczyzn pociągają kobiety zaradne, pewne siebie. Z takimi się żenią, bo chcą mieć pewność, że ich nie stracą. Albo że nie sprzątnie im ich sprzed nosa ktoś inny. „To, że mężczyzna sypia z kobietą, nie znaczy wcale, że myśli o przyszłości. Aby mężczyzna zapragnął być z kobietą na zawsze, musi w niej być coś, co będzie szanował. Na przykład to, że jest ona inteligentna i… zdecydowana”. Parę dodatkowych rad od Sherry Argov: „Mężczyzna nie ożeni się z kobietą, która jest doskonała. Ożeni się z kobietą, która jest interesująca”. „W tym samym momencie, w którym pytasz: na czym stoję?, tracisz kontrolę, bo właśnie powiedziałaś mu, że to on ma dyktować zasady w związku”. „Nawet nie wspominaj słowa zobowiązanie. Cały trik polega na tym polega: im mniej o nim mówisz, tym szybciej je zyskasz”. „Kiedy facet nie ma gwarancji, a przywiązał się i obawia się, że w każdej chwili możesz odejść, to myśl o umocnieniu związku zaczyna mu się bardzo podobać”. „Nie bądź zbyt otwarta, zbyt oczywista ani nie przybiegaj na każde zawołanie, bo zrobisz wrażenie, jakbyś już się zdecydowała na tego faceta”. „Nie wspominaj o wyłączności ani o monogamii. Im mniej pytań zadajesz, tym więcej otrzymasz odpowiedzi. Dziewięćdziesiąt pięć procent wszystkich negocjacji powinno być niewerbalnych. Zachowuj się tak, jakbyś wciąż go poznawała, a o zaangażowaniu jeszcze wcale nawet nie pomyślała. To go rozbroi. Uczyni go wojownikiem bez planu bitwy, który nie wie, jak machać toporem. Przy miłej dziewczynie, której plany są widoczne jak na dłoni, łatwo takiemu wygrać. Lecz przy zołzie nie widać ani przeciwniczki, ani jej planu. Właśnie dlatego mężczyzna podejmuje grę i wpada prosto w jej ręce” – sumuje Sherry Argov. Ewa Podsiadły-Natorska Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia #1 Cześć dziewczyny ma nadzieje że mi coś doradzicie. Jestem z moim partnerem już 6 lat cztery miesiące temu urodził nam się prześliczny synuś. Nie będę ukrywać że była to wpadka ale bardzo się z niej ucieszyliśmy. Do tej pory nie wzięliśmy ślubu bo on nie chciał tłumaczył to tym że uważa iż ślub wszystko może popsuć ze jak się ludzie kochają to ślub im nie jest potrzebny. Dodam jeszcze że nie jest osobą zbyt mi z tego powodu bardzo przykro bo ja bardzo bym chciała wziąć ślub, wychowałam się w rodzinie katolickiej i ślub jest dla mnie okazaniem dozgonnej miłości i oddaniem aż do narodzeniem dziecka gdy rozmawialiśmy o ślubie to mówił że nie jest do niego przekonany tym bardziej że pochodzi z rozbitej rodziny ale jeśli jest to dla mnie ważne to możemy wziąć ślub ale tak na prawdę nic nie robił by do niego dążyć. Teraz mamy syna i nie ukrywam że moja rodzina mnie naciska i pyta o nasze plany. Po za tym jest mi bardzo przykro i źle jak muszę się tłumaczyć że jestem konkubiną. Czuje w głebi że nie moge być z kimś kto chce żyć bez ślubu a z drógiej strony bardzo go kocham i mam z nim syna. Pomóżcie!! CO WY BYŚCIE ZROBILI W TEJ SYTUŁĄCJI. reklama #2 jamajka wiesz co jak faceta do oltarza sama nie doprowadzisz to malo ktory sam do niego ci moge tylko tyle powiedziec, najważniejsze rzeczy załatw sama, potem podejdz go jakos delikatnie jeszcze raz z tym slubem, powiedz ze sa wolne terminy wtedy i wtedy, poproś by poszedł z toba po potrzebne ze chcesz uswiecic wasz zwiazek sakramentem ze nie jestes do konca szczesliwa zyja c w ten w ten #3 tinka najważniejsze sprawy czyli jakie moim zdaniem pogadaj z nim ze jest to dla Ciebie ważne ze chciałabys mowic do niego meżu mój;-) niech to przemysli facet sobie na spokojnie i siła go nie zaprowadzisz nigdy jak nie bedize chcial to nie wezmie ślubu z przymusu a zreszta chciałabys aby Twoj facet brał z Toba slub na MUS Nie ma nic gorszego;-) muszisz byc cierpilwa #4 jamajka ja mam dokladnie ten sam problem tylko ze janie jestem az tak dlugo z moim ale dzidzia byla planowana. i tez niestety muj nie mysli o slubie a ja bym chciala. moja odpowiedz na na to poczekaj jeszcze troche moze sie cos zmieni a jak nie to kopnij go w tylek (ja przynajmniej tak mam zamiar zrobic) dib2 Mama Sary - #5 U mnie było na odwrót to mój mnie ciągnoł do ołtaża. nie powinno sie niszczyć związku z takiego powodu...sądze że jest prawdziwy ukryty. Jego rodzina jest rozbita?tak? Pewnie był młody i wstrząsneło nim to. Przechodził pewnie przez przeciąganie rodziców który to lepszy który to bardziej kocha. Nasłuchał się kłótni. Zapewne leżał w łóżku przykrytu kołdrą i słuchał krzyków "bo ty to ....bo ty tamto" i pewnie przysiągł sobie wtedy że nigdy się nie chajtnie. A nawet jeśli to nie ta wersja i było to w dorosłym życiu to musiało to na tyle nim wstrzącnąc (kochający rodzice, ideał miłości rodzinnej rozstają sie)by podłamać w nim wiarę w instytucje małżeństwa. Wiem że nie jest ci łatwo każda kobieta w głębi duszy marzy o tym dniu. Postaw sprawe jasno. Podejdz do niego i powiedz "słuchaj nie obchodzi mnie co sie stało z twoja rodziną...nasza taka nie będzie jest jedyna w swoim rodzaju. Kochamy sie i masz rację świstek niczego niezmieni bo między nami będzie tak samo a nawet lepiej, a jeśli nic ten świdtek nie zmienia to co to za różnica dla ciebie?? Dlatego jeżeli Nas kochasz to nie masz innego wyjścia jak wziąść sie w garśćm, wziąść akt urodzenia i wybrać sie ze mną do USC i kościoła." Jeśli coś odpowie to wytłumacz mu że jesteś katoliczka i przez niego nie możesz się spełnić przyjmujac komunnie świętą i w 100% uczestniczyć w mszy swiętej. Życze powodzenia. Nie poddawaj sie. Jeszcze i tobie zagra marsz weselny. Powodzenia i napisz jak wyszło i jaka data ślubu:-) #6 dokłądnie dib ma racje nie ch nie patrzy to co było ;-) czekamy na date #7 A ja uwazam, ze dopiero slub na sile moze zniszczyc zwiazek. Do takich rzeczy nie mozna zmuszac. Niestety, nie zawsze jest obopolna zgoda w tym temacie. Jesli jest taka sytuacja to moze warto sie zastanowic, ktore rozwiazanie daje wieksze gwarancje na szczescie w rodzinie. Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze autorka tematu chce tego slubu przede wszystkiem pod presja otoczenia. Wiem, ze sama tez tego chce (niewiele kobiet tego nie chce!), ale chyba nie to jest tu problemem. Oczywiscie to tylko moje "gdybanie".... Znam wiele par, ktore przezyly zycie tworzac wspaniale rodziny nie biorac ze soba slubu wogole, lub biorac go dosc pozno (nawet po 60-tce!). Ale znam jeszcze wiecej, ktore braly go z niewlasciwych przyczyn i predzej czy pozniej sie rozstawiali. Cyt.:"(...) ślub jest dla mnie okazaniem dozgonnej miłości i oddaniem aż do śmierci." Moze tak to teraz czujesz, ale zycie pokaze jak bardzo sie mylisz! Slub ma znaczenie symboliczne i tylko tym pozostaje. Jedynie okazuje, ze "DZIS kocham cie i chce spedzic z Toba zycie". Ale juz jutro to sie moze zmienic (takie doslowne przypadki sie zdarzaja!). W sumie slub to takie glosne, publiczne wykrzyczenie "Kocham Cie!" ......i okazja do wesela. Czesto to wlasnie o weselu marzy wiele kobiet, bo same do slubu nie maja przekonania. Dla wielu ludzi nie ma wesela bez slubu i to czasem jest podstawa do samego slubu. Mozna dyskutowac o takim podejsciu do sprawy, ale nie o tym tu mowa. Moja rada: zastanowic sie co jest naprawde wazne i nad tym popracowac! 1. Zle sie czujesz jako konkubina - kto powiedzial, ze tak ma sie o Tobie mowic. To od was zalezy jak siebi nazywacie i jak siebie nawzajem prezentujecie! My nigdy naszych znajomych (ktorzy zyja wlasnie bez slubu) nie nazywamy inaczej niz po imieniu lub wlasnie "jego zona" czy "jej maz". Tak sie utarlo i tyle. Oni sie tak tez przedstawiaja: moja zona, moj maz. G.....ludzi obchodzi czy maja to na papierze. Nosza nawet obraczki - to dla nich jest "swiete" a nie papier. Bylam na takim "slubie", ktory polegal na wymianie samych obraczek i slowach "kocham" bez zadnych "do konca zycia". Dla mnie byl to wspanialy, PRAWDZIWY slub. Mimo, ze nie bylo ani ksiedza, ani USC ani nikogo podobnego. Oni sobie sami wreczali obraczki. Mieli wtedy po 30-kilkalat i 2 dzieci! To kwestia umowna jak sie kogos nazywa! 2. Rodzine i otoczenie wogole bym olala, bo to nie ich zycie. Im zalezy aby wszystko "ladnie wygladalo" lub bylo "po bozemu". I tyle. Ale nie oni ponosza konsekwencje. Czesto ludzie tez oczekuja mozliwosci pojscia na wesele. Szczegolnie kobiety na to naciskaja, bo to dla nich okazja do "wielkiego balu", i sa niepocieszone, ze ta mozliwosc sie im "odbiera". Wiec naciskaja na czule punkty. Nie warto sie tym przejmowac. 3. Jesli marzy sie o sknie i weselu - kto powiedzial, ze trzeba z tego zrezygnowac. Do tego nie potrzeba zadnych przysiag, papierow czy osobistosci. Wesele mozna sobie zorganizowac. 4. Jesli bardzo sie pragnie jednak slubu to ja radze porostu poczekac. I zamiast motywowac tego jako czegokolwiek okazanie i gwarantowanie, raczej pokazywac to jako wspaniale przezycie, specjalna impreze i potrzebe spelnienia marzenia. Jesli bedzie sie naciskac argumentujac, ze to cos gwarantuje czy okazuje - tylko jeszcze bardziej zniecheci takigo "niechetnego". I tyle. Na sile nic sie nie zdziala, a jesli juz to czesto dostaje sie "skorke za wyprawke". Partnerstwo (nie zaleznie z jakimi papierami) to rowniez szacunek do przekonan drugiej osoby. Szacunek nie oznacza zmuszania sie do nich, ale poprostu ich zaakceptowanie. Natomiast kazdy szacunek ma jakies granice. Niewierzacy partner powinien zaakceptowac wiare partnera, ale nie oznacza to ze musi poddawac jej praktyce. Wiara to indywidualna sprawa. Podobnie jest ze slubem. Nie mozna nikogo zmusic aby tak samo czul czy mial takie same potrzeby. Nie mozna tez mu zarzucac, ze nie zmieniajac swojego postanowienia nie okazuje szacunku czy milosci. To bzdura. A co jesli on nagleby zarzadal czegos, co jest sprzeczne z Twoimi zasadami?! Czy naginanie sie do czegos na co nie masz ochoty uszczesliwiloby Ciebie? Napewno nie. Nawet jesli teraz to nie mialoby znaczenia to predzej czy pozniej staneloby to miedzy wami. A nie wiadomo czy nie zniechecilo do nie go. Wielu ludzi (w wiekszosci jednak mezczyzn) ma duza potrzebe poczucia wolnosci i siadomosci, ze postepuja tak jak sami chca, a nie jak im sie nakazuje(Madra kobieta umie tak kierowac zyciem rodzinnym aby to wykorzystac ) . I tak podchodza do zwiazku. Chca czuc, ze sa z kims bo tego pragna i chca, a nie bo cos przyrzekli, prawnie sa zobowiazani itd. Tak to moga odczuc. I zwiazek, ktory bez zobowiazan prawno-koscielnych byl wspanialy, nagle moze sie zaczac walic. Tylko dlatego, ze partner poczuje sie zwiazany, zoblgowany itd. To poczucie moze zniszczyc uczucie. Nie warto z tym igrac. Zbyt duzo mozna stracic. Slub jest wazny, wspanialy i w jakis sposob wiazacy tylko wtedy gdy oboje partnerzy tak czyja i oboje tego potrzebuja. W przeciwnym razie moze byc igraniem z ogniem, ktory moze wypalic wszysko dobre w zwiazku. PS. Nie wiem jakie jest prawo w PL, ale czesto u nas bierze sie slub aby w razie jakiegos nieszczescia nie bylo zadnych prawnych komplikacji dla drugiego partnera lub ich dzieci. To glownie praktyczne zabezpieczenie. Ale tez dobry argument na "niezdecydowanych" Pozdrawiam #8 Wiem że nie jest ci łatwo każda kobieta w głębi duszy marzy o tym dniu. Postaw sprawe jasno. Podejdz do niego i powiedz "słuchaj nie obchodzi mnie co sie stało z twoja rodziną...nasza taka nie będzie jest jedyna w swoim rodzaju. Kochamy sie i masz rację świstek niczego niezmieni bo między nami będzie tak samo a nawet lepiej, a jeśli nic ten świdtek nie zmienia to co to za różnica dla ciebie?? Dlatego jeżeli Nas kochasz to nie masz innego wyjścia jak wziąść sie w garśćm, wziąść akt urodzenia i wybrać sie ze mną do USC i kościoła." Autorka postu napisała że jej partner nie jest osoba zbyt wierzacą Więc może dla niego nie jest ważny ślub koscielny , może lepiej pogadać na temat cywilnego , dlaczego osoba która nie wierzy nie chodzi do kościoła ma go brac .. to raczej wbrew jej. Nie wiem jak jest teraz ale mój tata z mama tez maja kościelny a tata jest niewierzacy. Podpisywał jakiś papier że ja będę wychowywana w wierze itp. Bo jakoś przykro by było gdyby chłopak nie wierzacy musiał na siłe chodzić na nauki do spowiedzi itp. tylko dlatego żeby zrobić przyjemność drugiej osobie . Autorko wątku pomyśl i o tym zanim zaczniesz namawiać go na ten ślub kościelny #9 Nie zmuszaj go do ślubu, bo po fakcie oddali się od Ciebie, nawet nie zauważysz kiedy. Ja rok temu wzięłam ślub z mężczyzną, z którym mieszkałam dwa lata. Głównym powodem był fakt, że z moim światopoglądem nie godziło się mieszkanie z facetem na kocia łapę. Łudziłam się, że skoro tyle razem byliśmy to warto zalegalizować związek. Zaraz po ślubie poczułam się jak w więzieniu. Myślę, że z Twoim "mężem" byłoby bardzo podobnie. Chyba nie chcesz żeby poczuł się jak na smyczy? Człowiek sam musi dojść do wniosku, że chce ślubu. Rozumiem Ciebie bardzo dobrze, wiem jak ciężko żyć w tzw. konkubinacie...ale uwierz: wątpię żeby po ślubie było lepiej. Może kiedyś jak zostaniecie zaproszeni na czyiś ślub i on zobaczy, posłucha, wczuje się w słowa przysięgi, to sam tego zapragnie Życzę Ci tego z całego serca Monia reklama #10 nigdy,ale to NIGDY nie wzięłabym ślubu z mężczyzną nie przekonanym do tego! Nigdy!! Dzień dobry! Podczas Świąt zaręczyliście się Państwo. Zaręczyny to forma uroczystej umowy między kobietą i mężczyzną. Zasadniczo powinna ona prowadzić do zawarcia małżeństwa. Jednak nie od razu i nie zawsze. Narzeczeństwo to właśnie jest czas, aby związek nabierał dojrzałości, abyście się wzajemnie lepiej poznawali. Zapytała Pani partnera o ślub tuż po zaręczynach. Być może partner chciał celebrować ten moment i był zaskoczony Pani pytaniem. Być może nie jest on jeszcze gotowy na ślub, wszak dopiero doszło do zaręczyn. Być może potrzebuje więcej czasu. Zachęcam, aby w dogodnym momencie i czasie spokojnie porozmawiała Pani z partnerem o swoich oczekiwaniach, ale też obawach związanych z sytuacjami, o których Pani napisała w liście. Rozumiem, że obawia się Pani, że do ślubu nie dojdzie. W takim silnym napięciu emocjonalnym często podejmujemy pochopne decyzje, których potem niestety żałujemy. Dlatego zachęcam do rozmowy z partnerem i wzajemnego poznawania się, cieszenia związkiem na etapie, na którym właśnie jesteście.

on nie chce ślubu